Kronika 2

Teksty autorstwa naszego kolegi, wielbiciela turystyki motocyklowej i motocykli - Piotra, który prowadzi rubrykę motocyklową w Tygodniku Sądeckim.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Tomek
Posty: 179
Rejestracja: 12 lip 2013, o 18:03
Lokalizacja: Nowy Sącz
Kontakt:

Kronika 2

Post autor: Tomek » 12 lip 2013, o 18:43

Dwa światy?
Dostrzegają to zjawisko szczególnie ostro ci, którzy świeżo przesiedli się z samochodu na motocykl. To czego nie zauważali wcześniej staje się nagle dotkliwie widoczne. Mówię tu o zachowaniu się kierowców samochodów wobec tych na motorach. I jestem jak najdalszy od zarzucania komukolwiek złej woli, raczej mam na myśli brak wyobraźni. Brak bardzo niebezpieczny dla tych na dwóch kołach, a uwidaczniający się szczególnie podczas jazdy po mieście - pozornie tylko bezpieczniejszej, bo wolniejszej. Mamy zatłoczone ulice, a w nich (zwłaszcza wiosną) paskudne dziury. Nikt nie chce uszkodzić zawieszenia, więc kierowcom samochodów zdarzają się często dość raptowne zmiany toru jazdy. O metr, o pół metra. Dla innych samochodów nie stwarzające z reguły zagrożenia. Przy szerokości sądeckich ulic jeździmy jednym pasem. Obok nie ma innego samochodu. Tym z przodu lub z tyłu taki nagły skok w bok nie zagraża. Jednak jeśli z boku mamy motocyklistę, sytuacja robi się nieciekawa. Przyciśnięty do krawężnika, lub co jeszcze gorsze wypchnięty na przeciwległy pas ruchu gość na motorze zaczyna mieć poważne kłopoty. Przytarcie felgi, czy wywrotka to mniejsze zło, ale wsadzenie człowieka na motocyklu pod maskę samochodu nadjeżdżającego z przeciwnej strony może skończyć się dramatem. W czasie zimy odzwyczajono się od obecności jednośladów na drogach. Stępiały pewne nawyki, kierowcy kontrolują to co przed nimi, a zaniedbują spoglądanie w lusterka, siłą faktu mając małą orientacją co dzieje się za samochodem lub po jego bokach. Nagłe hamowanie, gwałtowny, niesygnalizowany manewr.... i bum! Tu uwaga, ja wcale nie twierdzę, że motocykliści zawsze wyprzedzają zgodnie z przepisami. Bywa, że nie, ale jak mówią, do tanga trzeba dwojga, do kraksy też. Jeśli my zachowamy ostrożność to możemy uniknąć nawet niezawinionej kolizji. A blacharzowi wszystko jedno, czy klepie blachy sprawcy czy ofiary. Tu przywołam fragment z pamiętnika pewnego lekarza: przywieźli tego, co miał pierwszeństwo przejazdu i koniecznie chciał z niego skorzystać.
Kolejna uwaga. Nie zawsze motor jest stroną wyprzedzającą. Jeśli to my wyprzedzamy motocyklistę, dajmy mu pożyć. Sygnalizujmy zamiar wyprzedzenia, używajmy kierunkowskazów. Nie spychajmy go na bok, nie zajeżdżajmy drogi, nie hamujmy mu pod nosem. On zwalnia wolniej od tego, kto hamuje czterema kołami. Na fizykę nie ma siły. Pamiętajmy, że motocykl ma takie samo prawo do poruszania się po drodze jak samochód i należy zapewnić mu odpowiednią ilość miejsca. Jest to szczególnie ważne na zakrętach i na rondach, ale także na zwykłej prostej drodze. Motocyklista musi mieć zapewnioną przestrzeń do swobodnego manewru, gdy będzie chciał ominąć dziurę w jezdni czy studzienkę kanalizacyjną.
Rzecz następna. Nazwałbym ją brakiem świadomości o osiągach motocykla. Stąd zaskoczenie, że motocykl, który kilka sekund temu był punktem na horyzoncie musi ostro hamować, za naszym tylnym zderzakiem.
Uwaga ostatnia. Do złośliwców. Obserwując drogi często można odnieść wrażenie, że kierowcy "puszek", po prostu zazdroszczą swobody poruszania się motocykla, przez co zdarza im się bezinteresowna złośliwość. Bo skoro ja mam stać w korku, to dlaczego motocyklista może się przecisnąć do przodu? Lepiej zjadę trochę i go zablokuję... Nie czyńmy tak.
Tu przychodzi mi powrócić do tezy wygłoszonej w poprzednim artykule. Otóż motocyklista poruszający się samochodem wie o powyższych sprawach doskonale. Jedzie autem inaczej, pozostawia margines dla innych użytkowników drogi. Ta wyraźna jazda pozwala prawie od razu zorientować się kto siedzi za kierownicą. Motocykliści poruszają się po drogach uważniej i z większą wyobraźnią, z bardziej ograniczonym zaufaniem do innych na szosie czy ulicy. Zatem to motocykl jest najlepszą szkołą bezpiecznej jazdy, a motocyklista niezależnie od tego czy dosiada samochodu, czy motocykla jest bezpieczniejszym kierowcą. Co było do udowodnienia – jak mawiał w szkole mój pan od matematyki.
Nie istnieją dwa odrębne światy: jednośladów i samochodów. Jest jeden, wspólny świat użytkowników dróg. A że owe drogi są jakie są, nie pogarszajmy sytuacji bezmyślnym lub nieżyczliwym zachowaniem.
Kończymy humoreską.
Pewnej nocy patrol policyjny (serdecznie pozdrawiam) czatował pod pubem motocyklistów na potencjalnych sprawców jazdy ''pod wpływem''. Krótko przed zamknięciem policjanci spostrzegli gościa, który wyczerpał z braku, przetoczył się po wszystkich motocyklach próbując dopasować kluczyk do 5 różnych maszyn, zanim znalazł swoją. Przez kilka minut siedział kołysząc się niepewnie i zerkając spode łba. Wszyscy już opuścili bar i odjechali. W końcu i on dopasował sobie kask do głowy, telepiąc się okrutnie o lusterka odpalił maszynę i zaczął powoli jechać. Policjanci tylko na to czekali, zgarnęli chłopa z motocykla i poddali badaniu alkomatem. Po chwili oczekiwania wyświetlił się wynik - 0.0.
Zdziwieni policjanci zaczęli dopytywać się jak to możliwe. Motocyklista na to spokojnie:
- Dzisiaj ja jestem dyżurnym do odwracania uwagi...

Napisał nasz kolega Piotr.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość