KRONIKA16 WIGILIJNE PISANIE

Teksty autorstwa naszego kolegi, wielbiciela turystyki motocyklowej i motocykli - Piotra, który prowadzi rubrykę motocyklową w Tygodniku Sądeckim.
ODPOWIEDZ
frog1
Posty: 215
Rejestracja: 5 lip 2013, o 23:02
Kontakt:

KRONIKA16 WIGILIJNE PISANIE

Post autor: frog1 » 25 gru 2013, o 14:51

A nadzieja znów wstąpi w nas, nieobecnych pojawią się cienie
Uwierzymy kolejny raz w jeszcze jedno Boże Narodzenie
I chodź przygasł świąteczny gwar, bo zabrakło znów czyjegoś głosu ;
Przyjdź nadziejo i z nami trwaj wbrew tak zwanej ironii losu





Krasnoludki z Przylądka Dobrej Nadziei


Nie wiem ile mają lat. Dużo, zapewne bardzo dużo, jak to krasnoludki. Są w naszym domu już prawie dwadzieścia lat. Są ręcznie malowane, nieco już spłowiałymi farbami na zżółkłym ze starości papierze. Przyszły osierocone po śmierci przemiłej staruszki, która dostała je gdy była małym dzieckiem od swojej babci. A wcześniej? Kto to wie, zapewne jakaś babcia dała je swojej wnuczce jako ozdobę pod choinkę odziedziczoną po swojej babci. Bo to są krasnoludki choinkowe, choć wcale nie wiem, czy taki był cel ich narodzin. Choinkowe są prawem zasiedzenia. Odkąd je pamiętam, przychodziły 24 grudnia dopilnować, by wszystko było porządnie. Sprawdzić czy aniołek przyniósł każdemu tyle, ile trzeba prezentów, przypilnować by o niczym nie zapomniano, by dom pięknie posprzątano, by potraw było dwanaście, by było sianko pod obrusem, by stanął na stole talerz dla wędrowca, by choinka była ładnie ustrojona, by ogień na kominku się nie lenił i gorzał jasnym ciepłym płomieniem. Zawsze miały mnóstwo roboty, dlatego kiedy już wszyscy położyli się spać siadały sobie pod drzewkiem i odpoczywały otoczone zapachem igliwia. Może to leśne krasnoludki? Może uwięzione przez cały rok w dusznym pudełku tęsknią do zimowej kniei, do mrozu, do skrzącego się śniegu, do lodowatego blasku gwiazd odbijanego od zlodzonych świerków ku grudniowemu niebu. Może brak im szeptu wiatru niosącego przez puszczę zapach młodej zimy i leśne opowieści Może? Nie wiem. Dlatego w moim domu nie ma sztucznych choinek. Raz spróbowałem i krasnale były smutne. Możecie mi nie uwierzyć, ale tak było w istocie. Malowane na papierze postacie były inne niż zazwyczaj. Pierwsza zauważył to moja córka, a miała wtedy pięć lat. Pięcioletnie damy są piekielnie spostrzegawcze i wiedzą wszystko o krasnoludkach, duszkach, elfach, skrzatach, koboldach i całej tej bajkowej gromadce. A może to nie są żadne leśne krasnoludki? Miny mają zawadiackie, gęste brody, rumiane policzki, a każdy przy pasie solidny kord nosi. Na domiar wszystkiego trzech z nich gdzieś w mroku ich historii potraciło dłonie. Kto wie może to pirackie krasnoludki, żeglujące na cedrowej fregacie wokół przylądka Dobrej Nadziei. Może przywiał je tu korsarski wiatr, ukryły w naszych górach swoje pirackie skarby i już nie mogą wrócić, bo muszą strzec klejnotów zakopanych gdzieś w beskidzkich lasach i dlatego tak lubą zapach mojej choinki ponieważ przypomina im o obowiązkach i przywołuje cedrowy zapach pokładu fregaty. Nie wiadomo. Nie ma już nikogo, kto mógłby mi opowiedzieć ich historię.
Kiedy ucichnie gwar wieczerzy wigilijnej, a domownicy już zasną odwiedzam moje krasnoludki i rozmawiam z nimi. A choć nigdy mi nie odpowiadają, to nie jest to monolog, to naprawdę rozmowa. Opowiadam im o wszystkim, co zdarzyło się w ciągu minionego roku, opowiadam o rzeczach dobrych i złych, o nadziejach i smutkach, o sprawach ważnych i zupełnie malutkich. A one słuchają i milczą. Milczą o strachu przed gniewem, głupotą, popędliwością, małością ludzką i głupimi ambicjami, o niedotrzymanych obietnicach i zapomnianych postanowieniach noworocznych, milczą o lęku przed chorobą, biedą, utratą najbliższych, milczą o tęsknocie, niespełnionych marzeniach, o nierealnych snach i naiwnych wzruszeniach. A najgłośniej milczą o nadziei. O nadziei, której owocem jest miłość, która rodzi się zwyczajnie, bez splendoru i wiwatu i o spokoju serca, który łagodzi wszystkie rafy na oceanie codzienności. Stare, mądre krasnoludki, które milczą słowami poety:

I porzuciwszy gniew, nadzieję, pychę,
Wolni od pragnień i wolni od burz,
Dziękczynnych westchnień ślemy modły ciche,
Do Ciebie, któryś tam, śród gwiezdnych głusz,
Za to, że trwać dniom żywota dano,
Za to, że nigdy raz zmarli nie wstaną
i rzek gwałtownych nurt zmącony pianą,
Zawinie kiedyś w głąb wieczystą mórz.

Słyszę to milczenie. Bo to milczenie - to właśnie ta moja doroczna rozmowa. Nie wiem czy macie krasnoludki pod choinką, nie wiem czy macie choinkę, nawet nie wiem czy wasze święta spędzacie wśród zimowej bieli czy mkniecie na moto wśród palm tropików. Ale wiem, że taka noc jest tylko jedna, więc kiedy po wieczerzy wigilijnej zapadnie w domu cisza, kiedy wsi najbliżsi zasną wyobraźcie sobie, że oto stają przed wami krasnale. Nie ważne, że wszyscy wiemy, że nie ma krasnoludków. Po za tą powszechną wiedzą, mamy tak naprawdę głęboko w nas ukrytą świadomość, że krasnoludki są na świecie. Trudno je zobaczyć, bo mieszkają w nas, ale przy odrobinie dobrej woli można z nimi pogadać. Uwierzcie mi, choć wszyscy wiemy, że ich nie ma - od krasnoludków można się wiele nauczyć w ten jeden, jedyny dzień w roku. Życzę wam wszystkim Świąt z dziecięcych marzeń. I pamiętajcie, Wigilia jest zawsze wtedy, kiedy my tego chcemy, bo zawsze jest nowy dzień, a nowy dzień przynosi nową nadzieję.... Radosnych Świąt. Szerokości Przyjaciele

Z wyrazami szacunku - nasz KOLEGA PIOTR

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość