Kronika 2012/5

Teksty autorstwa naszego kolegi, wielbiciela turystyki motocyklowej i motocykli - Piotra, który prowadzi rubrykę motocyklową w Tygodniku Sądeckim.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Tomek
Posty: 179
Rejestracja: 12 lip 2013, o 18:03
Lokalizacja: Nowy Sącz
Kontakt:

Kronika 2012/5

Post autor: Tomek » 12 lip 2013, o 18:58

Cholernie zapracowany święty.

Zaprawdę powiadam wam, że było na co popatrzeć. Nie mam pojęcia ilu motocyklistów wzięło udział w IX Nowosądeckim Święceniu Motocykli i Skuterów w Nowym Sączu, które odbyło się 29 lipca w Kościele pod wezwaniem Świętego Antoniego na Falkowej. Ośmiuset, tysiąc, więcej? Nie potrafię tego ocenić, ale kiedy po mszy znalazłem się na skrzyżowaniu Prażmowskiego-Lwowska w karnym dwuszeregu jadących w metrowych odstępach motocykli, pierwsi jeźdźcy docierali do Rynku. Tam dorocznym obyczajem pod pomnikiem Papieża zostały złożone kwiaty od całej motocyklowej społeczności. Następnie znaczna grupa przejechała do Gorlic, gdzie odbył się Gorlicki Charytatywny Piknik Motocyklowy kończący imprezę. Kto nie pojechał, niech żałuje. Pokazy motocyklowe Przemka Kaczmarczyka, mistrza Polski w trialu podważały prawidła grawitacji, było mnóstwo muzyki, bezpłatne badanie poziomu cukru, ciśnienia i cholesterolu, były bezpłatne porady prawne, eurobungee, kolejka na maszynach, elektryczne deskorolki, trampoliny, rodeo, ścianka wspinaczkowa, dmuchany zamek i zjeżdżalnia oraz wiele innych atrakcji, a do dyspozycji obżartuchów stoiska gastronomiczne z piknikowymi specjałami. Byli wśród nas księża, posłowie, radni, przedsiębiorcy z najwyższej sądeckiej półki, urocze damy i szacowni seniorzy. Przybyli posiadacze najbardziej wyrafinowanych maszyn i użytkownicy motorynek. Byli zwolennicy jednośladów z całej Sądecczyzny i dalszych stron: z Brzeska, Bochni, Nowego Targu, Krakowa, Limanowej, Gorlic. Byli przedstawiciele klubów motocyklowych z Wings of Freedom, Steel Roses, Sądeckiego Tow. Motocyklowego "Sokół" i kilku innych. Policjanci kierujący ruchem mieli co robić. I dali radę! Zresztą nie pierwszy raz przychodzi mi chwalić chłopaków za sprawność i spryt w sterowaniu ogromnymi grupami zmotoryzowanych. Dochowaliśmy się autentycznych wirtuozów ruchu drogowego. Gdyby jeszcze byli ciut bardziej wyrozumiali dla drobnych grzeszków motocyklistów wzięto by zapewne ich do nieba razem z ich maszynami. Był nas cały solidny tłum. Myślę, że jak dotąd było to najliczniejsze spotkanie. Co będzie za rok, na X święceniu? Rynek nas chyba nie pomieści.

Spotkanie obyło się jak zwykle w niedzielę najbliższą obchodom św. Krzysztofa, patrona kierowców. Czemuż to właśnie on jest ich opiekunem? Kim był, co o nim wiemy? Niestety niewiele. Pochodził prawdopodobnie z Azji Mniejszej, gdzie poniósł śmierć męczeńską około 250 r., podczas prześladowania chrześcijan za panowania cesarza Decjusza. I tyle, z akcentem na prawdopodobnie! Z powodu braku szczegółowych informacji o św. Krzysztofie, średniowiecze stworzyło legendę. Według niej pierwotne imię Krzysztofa miało brzmieć Reprobus (z greckiego Odrażający), gdyż był człowiekiem wielkiego wzrostu i groźnej twarzy, miał potężne ciało i niekształtną głowę przypominającą głowę psa. Odznaczał się także ponadludzką siłą. Pochodził z gminu, więc by się wyróżnić i stać się kimś zapragnął służyć komuś najsilniejszemu na świecie. Postanowił więc oddać się w służbę królowi. Kiedy przekonał się, że król boi się szatana, wstąpił w diabelską służbę i dokonał wielu niegodziwości. W końcu przekonał się, że szatan boi się imienia Chrystusa. Opuścił więc służbę u szatana i przyjął Chrzest Święty. Za pokutę i dla zadośćuczynienia za grzechy, postanowił zamieszkać nad Jordanem, by przenosić na swoich barkach podróżnych i pielgrzymów idących do Ziemi Świętej. Pewnego dnia usłyszał głos dziecka proszący o przeniesienie na drugą stronę. Wziął chłopczyka na ręce i zaczął nieść. Dziecko stawało się coraz cięższe, tak że w pewnym momencie Reprobusowi groziło utonięcie. Dotarł jednak do drugiego brzegu i zawołał: „Kto jesteś, Dziecię?” Otrzymał odpowiedź: „Jam jest Jezus, twój Zbawiciel. Dźwigając Mnie, dźwigasz cały świat”. I tak Reprobus zyskał imię Krzysztofa (gr. Christo-phoros – „noszący Chrystusa”, „wyznający Go”). Pan Jezus miał mu przywrócić wygląd ludzki i przepowiedzieć rychłą śmierć męczeńską. W średniowieczu św. Krzysztof został zaliczony do grona 14 "Wspomożycieli", czyli do szczególnych patronów. Opiekował się podróżnymi, pielgrzymami, przewodnikami, flisakami, marynarzami. Dziś uważany jest za patrona kierowców, ruchu i komunikacji oraz wielu zawodów z nimi związanych: woźniców, żeglarzy, biegaczy, jest opiekunem dróg górskich, patron górników, stolarzy, cieśli, kapeluszników, farbiarzy, introligatorów, poszukiwaczy skarbów, sprzedawców owoców, ogrodników, opiekunem twierdz i fortec, patronem dzieci. Wzywamy go w przypadku niespodziewanej śmierci, zarazy i dżumy, zagrożenia od ognia i wody, suszy, niepogody i gradu, w przypadku chorób oczu, bólu zębów i ran. Jest też patronem Wilna, a jego wizerunek znajduje się w herbie tego miasta.
Zgodnie z dawnymi wierzeniami, kto spojrzy rankiem na wizerunek św. Krzysztofa, będzie bezpieczny aż do wieczora. Dlatego dawniej malowano jego postać przy wejściach do kościołów, na basztach miejskich, na feretronach i sztandarach, także na wielu kamienicach przy ruchliwych ulicach – takie kamienice w średniowieczu nazywano "Krzysztoforami". W ikonografii św. Krzysztof przedstawiany jest przede wszystkim z Dzieciątkiem Jezus na ramieniu i laską w dłoni. Czasami przedstawiano go też jako męczennika lub wojownika, można go też zobaczyć z kijem, z którego wyrastają liście.

Jeśli wziąć pod uwagę globalny zasięg świętego, jest o czym pomyśleć. Zastanawialiście się kiedyś, ile pojazdów jeździ po drogach całego świata? Problem ten ostatnio zaprzątał głowę analityków amerykańskiej agencji Wards, która od 80 lat zajmuje się przemysłem motoryzacyjnym. Dokonali oni analizy wszystkich krajów świata i okazało się, że fani motoryzacji mają powody do świętowania (a ekolodzy wprost przeciwnie): w zeszłym roku liczba zarejestrowanych na całym świecie pojazdów przekroczyła miliard! W tym mniej więcej 200 milionów to posiadacze motocykli. Jeśli choć co dziesiąty z nich codziennie prosi o opiekę św. Krzysztofa to nie da się ukryć, nałożył Pan na mocarne barki świętego ciężar zgoła gigantyczny i bez najmniejszych perspektyw poprawy. W najbliższym dziesięcioleciu ilość pojazdów ma się podwoić. Ekolodzy rwą włosy z głów. Miliard pojazdów zdaje się być ilością porażającą. A gdyby tak spojrzeć na to z innej perspektywy? Takiej nieco figlarnej, umieszczonej gdzieś pomiędzy ekotroską, a ekoterroryzmem. Jeśli mamy na świecie 1 miliard pojazdów, a każdy z nich ma ok. 10 metrów sześciennych objętości to otrzymujemy 10 miliardów metrów sześciennych, czyli zaledwie 10 kilometrów sześciennych maszyn na całą planetę. Dla przypomnienia objętość Ziemi to 1,08321×10 do 12-tej potęgi kilometrów sześciennych. Proporcja nie istnieje! Z powierzchnią wychodzi nam podobnie. Powierzchnia lądów na Ziemi to bez mała 150 milionów kilometrów kwadratowych Powierzchnia samochodu to z grubsza 8 metrów kwadratowych, a motocykla dużo mniej czyli wszystkie pojazdy zajmują 8 tysięcy kilometrów kw.. Też nieźle. Kto chce niech sobie liczy, ale dla porównania przypominam, że najmniejsze z Polskich województw, Opolskie liczy sobie 9 500 kilometrów kwadratowych. Ekownioski wyciągnijcie sobie Państwo we własnym zakresie.

Zazwyczaj felieton motoryzacyjny kończę dowcipem o motocyklistach. Tym razem jednak, gdy główną postacią felietonu jest tak pracowity święty byłoby to niestosowne. Kończymy modlitwą

Boże daj mi pewną rękę i bystre oko,
abym nikomu nie wyrządził żadnej szkody.
Nie pozwól Dawco życia, bym się stał przyczyną śmierci lub kalectwa,
a także zachowaj od nieszczęścia i wypadku.
Pohamuj pokusę nadmiernej szybkości.
Spraw, aby piękno tego świata, który stworzyłeś,
wraz z radością Twej łaski,
mogły mi towarzyszyć na wszystkich drogach moich.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość