Kronika 7

Teksty autorstwa naszego kolegi, wielbiciela turystyki motocyklowej i motocykli - Piotra, który prowadzi rubrykę motocyklową w Tygodniku Sądeckim.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Tomek
Posty: 179
Rejestracja: 12 lip 2013, o 18:03
Lokalizacja: Nowy Sącz
Kontakt:

Kronika 7

Post autor: Tomek » 12 lip 2013, o 18:48

Kroniki Motocyklowe VII - Czarna Seria


Św. Krzysztof jeździ z tobą wyłącznie do 120 km/h

Przy większych prędkościach swoje miejsce oddaje? Św. Piotrowi


Kilka pogodnych dni zachęcało do motocyklowych wypadów. I właśnie o tym miałem zamiar napisać: przyjazna aura, poczucie swobody i przyjemność z pokonywania przestrzeni. Radość z odkrywania nowych miejsc i miłe powroty do miejsc dawno znanych, a sympatycznie zapisanych w pamięci. Wszystko to, co może dać motocykl tym, którzy lubią jeździć w grupie i tym, którzy wolą samotne wyjazdy. Miał być to felieton wesoły, w typowo letnim klimacie. Niestety los zrządził inaczej. 14 sierpnia w Kąclowej zginał młody motocyklista. Miał zaledwie 22 lata. Jak doniosła sądecka prasa prawo jazdy posiadał zaledwie o dwóch tygodni. Nie włożył kasku, a młodzieńcza brawura skłoniła go do rozwinięcia na krętej drodze niemal 170 km na godzinę. Wyniosło go na łuku i zderzył się czołowo z nadjeżdżającym z przeciwnej strony passatem. 20 sierpnia w Ptaszkowej zderzyły się motocykl i ciągnik rolniczy. W wyniku wypadku 21-letni motocyklista poniósł śmierć na miejscu, a jadąca z nim pasażerka w stanie ciężkim została przewieziona do szpitala.

Co można napisać w obliczu takich tragedii? O bezpieczeństwie, o wyobraźni, o posiadanej technice jazdy? Co napisać? Odeszło dwóch młodych ludzi, kilkoro jest rannych, jeszcze więcej pogrążonych w rozpaczy i żałobie. Przeznaczenie nie ma szacunku dla ludzkich dokonań i umiejętności. Śmierć nie bawi się z motocyklistami w sentymenty. Przychodzi niespodziewanie, w ułamku sekundy. Nie pyta o plany, niezrealizowane obietnice, umówione spotkania. Jest szybka, brutalna, niespodziewana, a jedynym towarzyszem jej podróży jest młodszy brat mający na imię kalectwo. Zostają puste miejsca przy stole po nieobecnych, schody na które trudno wejść, boiska na których już wielu nie zagra w piłkę. Zostają dręczące pytania. Jak? Dlaczego? Nie umiem odpowiedzieć na żadne z nich, a nawet gdybym umiał to teraz, kiedy w najbliższych naszych kolegów są świeże rany emocjonalne odpowiadać na te pytania bym nie chciał. Przyjdzie jeszcze czas na refleksje, lecz dziś pozostaje mi złożyć rodzinom i przyjaciołom naszych kolegów najszczersze kondolencje i wyrazy głębokiego współczucia. Jesteśmy z Wami, dzielimy wasz ból w poczuciu wspólnoty, która łączy wszystkich użytkowników jednośladów. Mieliśmy też kilka drobniejszych kolizji. Szczególnie przykry jest wypadek Jurka K. Zachował wszystkie prawidła bezpiecznej jazdy, podróżował wolniutko, główną drogą, cóż z tego, gdy ten drugi wymusił na nim pierwszeństwo przejazdu i doprowadził do zderzenia. Efekt? Poważne obrażenia klatki piersiowej i kręgosłupa oraz skasowany motocykl. Czarna seria! Jerzy, życzymy Ci szybkiego powrotu do zdrowia, pomyślnego remontu motocykla i więcej szczęścia na szlaku.

Nie będę tym razem wdawał się w rozważania o bezpieczeństwie jazdy, nie będę przypominał, pouczał, teoretyzował przywołując statystyki i wykresy. Nie będę się również wygłupiał pisząc o fatalnym determinizmie losu, że co komu pisane to go nie minie. To co piszę ma być apelem o to by te dwie tragedie nie poszły na marne, byśmy umieli wyciągnąć wnioski i by nikt nie ulegał poczuciu że „jego to nie spotka”. Cytowanie samego siebie nie jest dobrą manierą, jednak zaledwie miesiąc temu napisałem: „Nie mam zamiaru walczyć z wiatrakami, zatem tym razem zwracam się wyłącznie do tych, którzy głowy używają nie tylko do noszenia czapki. Kochani, musimy uznać, że nasze bezpieczeństwo zależy od nas samych, trzeba nam myśleć za innych, a każdego użytkownika szosy w zasięgu wzroku powinniśmy traktować jako potencjalne zagrożenie. Jedyną naszą obroną na drodze jesteśmy my sami, nie ma co liczyć na życzliwość, uprzejmość i mądrość tych drugich. Doceniajmy przejawy tych przymiotów u innych, ale to my musimy być właśnie tacy, by zminimalizować zagrożenie. Oczywiście jest jeszcze czynnik losowy, zwyczajny pech na który nie ma siły, ale resztę traktujmy tak jakby zależała wyłącznie od nas”. Wiem, że teraz, po tych dwóch tak bliskich sobie w czasie wypadkach rozpocznie się korowód komentarzy, uwag, pouczeń wygłaszanych głównie przez tych, którzy nigdy nie siedzieli na motocyklu i nie wiedzą jaka magia jest w nim zaklęta. Posypią się mądrości i kategoryczne stwierdzenia w rodzaju „zabronić jazdy na motocyklach”, „motocykliści to samobójcy, dawcy, wariaci na drodze”. Nieprawda! Nie! I jeszcze raz nie! Wśród miłośników motorów jest taki sam procent osobników o desperackich skłonnościach jak w każdej innej grupie wielbicieli czegokolwiek. Po prostu Sądecczyznę dotknęła gigantyczna zła passa, fatalna kumulacja motocyklowego przeznaczenia. Uszanujmy odejście naszych młodszych kolegów i uczcijmy ich pamięć jeszcze większą ostrożnością i rozwagą na szlakach.

Jednak życie musi toczyć się dalej, więc mam nadzieję, że mądrzejsi o wnioski z opisanych wydarzeń będziemy mogli ustrzec się od kolejnych przykrych niespodzianek. W motocyklowym światku pełnia sezonu. Odbyły się pikniki motocyklowe w Krynicy, Bukowinie Tatrzańskiej i Jaśle. Zaliczyliśmy II Orawski Rajd Motocyklowy i Festyn w Dąbrowie Tarnowskiej. Klub IRON ELEPHANTS MC POLAND zaprosił nas na nasz zlot MOTOPARTY MAMMOTH 2011. Wybraliśmy się też na pierogi do Krakowa oraz na wspólny wyjazd i zlot nad Zemplińską Sirave. Był też wypad do Pałacu w Siarach i do Bobowej. Samotnicy z Sokoła odwiedzili zamek Tropsztyn, Sanktuarium w Tropiu, Jamną, Dębno, Zakliczyn i wystawę motocykli w Galerii Sandecja. Jako, że nie samą jazdą motocyklista żyje nasz przyjaciel Tomasz z STM „Sokół” zorganizował Dzień Garażowy dla użytkowników motocykli Yamaha. Wypada szczególnie zaakcentować tą inicjatywę Tomasza, dzięki jego staraniom kilkanaście motorów po przeglądzie dokonanym przez fachowca na co dzień pracującego w angielskim serwisie Yamahy wyruszy na szlaki w znacznie lepszym stanie technicznym, a to oznacza zwiększone bezpieczeństwo wszystkich użytkowników dróg. Zasługa Tomka jest tym większa, że był to już trzeci taki dzień, a Tomek oddał do dyspozycji kolegów swój garaż zupełnie bezinteresownie. Dziękujemy Tomaszu.

Co w najbliższej przyszłości? Dzisiaj, 26 sierpnia rozpoczyna się Międzynarodowy Zlot Motocykli Zdynia 26-28.08.2011. Bliższe informacje na temat zlotu można znaleźć pod adresem internetowym: http://www.steelrosesmcpoland.pl/ . Już jutro, w sobotę 27 sierpnia odbędzie się III Ogólnopolska Pielgrzymka Motocyklistów śladami Jana Pawła II. Rozpocznie się w Wadowicach, zakończy w Kalwarii Zebrzydowskiej. Szczegóły na stronie http://www.zawszewolni.pl. Mam też ciekawostkę. Nasz kolega Grzegorz wybrał się motocyklem na Krym. Chciałbym mu życzyć udanej podróży. Trwają już przygotowania do zakończenia sezonu motocyklowego 2011. Tak tak, Panie i Panowie. Kończy się sierpień i już niedługo jesień, trzeba będzie odstawić nasz stalowe rumaki na zasłużony zimowy odpoczynek. Piszę o zimie, a za oknem prawie trzydzieści stopni. Takie jednak są realia dużych imprez, że przygotowania do nich trwają miesiącami, a nasz niestrudzony kolega Frog zaplanował duuużą imprezę. O szczegółach powiadomimy już wkrótce. A na razie cieszmy się pomyślną aurą i uważajmy na siebie. Kończę znalezionym w internecie dekalogiem bezpiecznego motocyklisty. Przeczytajcie i pomyślcie. Bardzo was proszę.

Obrazek







Jak zwykle PIOTR napisał pięknie, choć to wszystko jest tak bardzo bolesne!!!!!

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość