Kronika 6

Teksty autorstwa naszego kolegi, wielbiciela turystyki motocyklowej i motocykli - Piotra, który prowadzi rubrykę motocyklową w Tygodniku Sądeckim.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Tomek
Posty: 179
Rejestracja: 12 lip 2013, o 18:03
Lokalizacja: Nowy Sącz
Kontakt:

Kronika 6

Post autor: Tomek » 12 lip 2013, o 18:46

Prawa motocyklisty – felieton drastyczny

Odkąd pojawiły się żółciutkie naklejki „Patrz w lusterka, motocykliści są wszędzie" zawrzało na forach internetowych. Niby drobiazg, a spowodował istną lawinę komentarzy. Wydawać się może, że reakcja powinna być nader pozytywna, a jednak okazuje się, że rozwarły się wrota piekielne. Ujawniły się pokłady agresji, których się w żaden sposób nie spodziewałem. Przytaczam garść tych bardziej cenzuralnych wypowiedzi, na początek cytując jednak (dla dodania kolorytu) jeden przykład wprost przeciwny (pisownia oryginalna):

„jak się motocyklista pcha to się nie martwcie tylko wpie...ie się na niego. H...e je... e jeżdżą na 2 cm od drzwi samochodów, a jak zadrasną auto to potem SPI........Ą. Motocykliści to buraki, blokujcie tych h...ow ile wlezie!”,

„zachowują się jak deb***e,więc jak deb***e są traktowani”,

„wygląda to raczej na nawoływanie do tego, by zapewnić bezpieczeństwo tym motocyklistom, którzy naruszają przepisy”,

„ ich hasło "Motocykle są wszędzie"jest kretyńskie w swoim założeniu, bo ma tłumaczyć ich idiotyczną jazdę. Motocykle są wszędzie i dlatego ja mam ich w du... Szerokości dla normalnych mobilków”,

„i co to da ? Może jakieś 30% motocyklistów to normalni ludzie, reszta to piraci drogowi, samobójcy itp na dwóch kółkach”,

"tylko niech mi któryś motocykl spróbuje wyprzedzać w korku - nie przepuszczę, a jak się uda to potracę bez wahania!”,

„motocykle nie dla idiotów”,

„proponuję żeby każdy motocyklista obowiązkowo na swoim motorze mocował koguta najlepiej w kolorze czerwonym i żeby jeździli z tabliczką na plecach " UWAGA JEDZIE DAWCA ".

Myślę, że wystarczy!
I właściwie nie byłoby w tym nic dziwnego, ludzie mają różne opinie na każdy temat, a jak mawiał pewien znajomy ksiądz „Pan Bóg ma różnych lokatorów”, gdyby nie pojawił się tu wątek groźny dla wszystkich. Nie chodzi o niechęć kierowców tkwiących w korkach wobec dość swobodnie poruszających się motocyklistów. Ten motyw przewija się na forach internetowych od zawsze. Od niechęci do postępowania groźnego w skutkach jest jeszcze dość daleko. Obrażanie motocyklistów, obdarzanie ich epitetami w stylu barany, debile etc, jakkolwiek w tej niechęci stanowi krok naprzód, też jest tylko formą pyskówki, najczęściej świadczącą o kulturze tego, kto tak pisze. Jednak w wielu wypowiedziach mamy zapowiedź konkretnego działania i co już absurdalne w rezultacie przynoszącego szkodę nie tylko jeżdżącym na motorach. Skutki takich wypowiedzi mogą nieobliczalne i bez najmniejszej przesady można je porównać do zbrodniczego nawoływania do morderstwa. W kolizji drogowej ofiarami najczęściej padają dwie strony, lecz w zderzeniu motocykla z samochodem to właśnie motocyklista ma mniejsze szanse. Trzeba piramidalnego braku wyobraźni i maksymalnej głupoty, by nie dostrzec, że jest to gadanie w zbliżone do sztubackiego „na złość mamie się przeziębię”. Nie mam zamiaru negować, że są na świecie motocyklowi idioci, lecz to naprawdę niewielki margines. Nie każdy jeździ na tylnym kole przez środek miasta, nie każdy urządza wyścigi nocą głównymi ulicami i nie każdy notorycznie przekracza prędkość. Owszem tacy się zdarzają, ale są w zdecydowanej mniejszości, a i sami motocykliści generalnie ganią takie zachowanie. Nie rozciągajmy szaleństwa niektórych jednostek na całą grupę - to tak, jakby każdego kibica uważać za bandziora, który idzie na mecz tylko po to, by wziąć udział w mordobiciu. Najwięcej emocji i złej krwi budzi u kierowców sposób poruszania się właścicieli jednośladów po mieście. Pytanie "jakim to prawem motocyklistom ma być wolno przeciskać się między stojącymi samochodami?" jest równie powszechne, co zdradzające nieznajomość podstawowych przepisów ruchu drogowego i ich interpretację według zasady - to czego nie mogę ja, powinno być wzbronione innym. Kodeks Drogowy nigdzie nie zabrania, by na szerokości jednego pasa ruchu znajdowały się dwa pojazdy, jeśli się mieszczą. To zaś nie jest trudne w przypadku samochodu i motocykla. Oczywiście przy omijaniu należy zachować ostrożność i nie przecinać linii ciągłej, ale przeciskać się można. Jeśli na terenie zabudowanym mamy dwa pasy ruchu w tym samym kierunku, to zgodnie z prawem samochodem można wyprzedzać z prawej strony, można to robić również motorem. Do wyprzedzenia nie jest wymagana całościowa zmiana pasa ruchu. I samochody mogłyby wyprzedzać jak jednoślady tyle, że motocykliści robią to BO SIĘ MIESZCZĄ. Idąc tokiem rozumowania wielu kierowców, że każdy motocyklista jest złem, to ulice w miastach powinny zostać pozamykane dla samochodów, ponieważ to właśnie kierowcy samochodów powodują najwięcej wypadków. Więc profilaktycznie lepiej ich nie wpuszczać do miasta. Czy tak? Jeżdżę i samochodem i motocyklem. Gdy, jadąc autem widzę spokojnie jadącego między samochodami motocyklistę (skuter, rower) to, w miarę możliwości ułatwiam mu przejazd. Jeśli mam do czynienie z drogowym desperatem - to też robię mu miejsce, niech jedzie, byle dalej ode mnie. Ktoś z cytowanych internautów dobrze napisał - motocykle nie dla idiotów. Podobnie jak samochody nie dla idiotów, niedzielnych kierowców, malujących się w trakcie jazdy kobiet, gadających przez telefon przedstawicieli handlowych, etc. Jadąc motocyklem nie wciskam się między jadące samochody. Jeżeli stoją przed skrzyżowaniem - tak, pomału toczę się między nimi. Ruszają - wracam do szeregu. I w podobny sposób postępuje absolutna większość innych motocyklistów. Na koniec jeszcze jeden cytat. Tym razem nie internauty (choć znaleziony w Internecie), a fachowca. Podinspektor Krzysztof Burdak, szef sekcji ruchu drogowego krakowskiej Komendy Miejskiej Policji: „Wielu kierowców nie zna i nie respektuje praw motocyklistów. Motocykliści nie potrzebują do wyprzedzania całego wolnego pasa (zresztą podobnie jak auta). Przeciskając się środkiem pomiędzy stojącymi czy jadącymi autami, nie naruszają przepisów. Zgodnie z prawem "uczestnik ruchu może wyprzedzać prawą stroną, jeśli porusza się w terenie zabudowanym drogą o dwóch pasach w jednym kierunku". Ten przepis dotyczy wszystkich pojazdów. Oczywiście motocykliści powinni zachować bezpieczny odstęp, choć nie jest on określony. Tymczasem kierowców aut przepisy obligują do zachowania metrowego odstępu podczas wyprzedzania motocykla. Dlatego kierowca, który, poruszając się w ramach jednego pasa ruchu, nagle zmieni kierunek (np. omijając dziurę w asfalcie) i zderzy się z wyprzedzającym go motocyklistą, ponosi winę za zdarzenie. Jednak motocyklista, zwłaszcza jadący ze znaczną prędkością, powinien mieć świadomość, że może zostać niedostrzeżony przez kierowcę samochodu. Stąd tak ważne jest wzajemne zrozumienie i ostrożność obu stron”.

A tym, którzy piszą, że 70% motocyklistów to samobójcy proponuje ćwiczenie. Sprawdźcie ilu z motocyklistów, których jutro zobaczycie zachowuje się wg Waszych osądów. Z góry dziękuję i życzę zrozumienia.


Tekst autorstwa naszego kolegi RIDERA PIOTRA - jak zwykle SUPER!!!!!

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość