Kronika 5

Teksty autorstwa naszego kolegi, wielbiciela turystyki motocyklowej i motocykli - Piotra, który prowadzi rubrykę motocyklową w Tygodniku Sądeckim.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Tomek
Posty: 179
Rejestracja: 12 lip 2013, o 18:03
Lokalizacja: Nowy Sącz
Kontakt:

Kronika 5

Post autor: Tomek » 12 lip 2013, o 18:45

Kroniki motocyklowe V


K....!!!


Tytuł jest odpowiedni, choć nie da się go zacytować w wykwintnym towarzystwie. Co nie oznacza, że nie uważam motocyklistów za wykwintne towarzystwo. Uważam. Jednak postrzegam nas wszystkich za dużą rodzinę spojoną nie tylko wspólnotą zainteresowań ale i jednakim losem na drodze, więc sądzę, że mogę sobie pozwolić na szczerość zwłaszcza, że jest ona mocno nacechowana emocjami. Oto w szpitalu sądeckim przeleżał kilka dni nasz przyjaciel z Sądeckiego Towarzystwa Motocyklowego. A teraz przez kilka miesięcy,a może nawet dłużej nie przejdzie spokojnie przez bramki na żadnym lotnisku, bo stopę ma nafaszerowaną śrubami. Chłopak, który jeździ ostrożnie, z wyobraźnią i zachowaniem fundamentalnej zasady ograniczonego zaufania. Do tego jest chirurgiem, zatem jego wyobraźnia jest wsparta profesjonalizmem, który z doświadczenia zawodowego ostrzega go przed brawurą i nieostrożnością. On wie, co może się stać, jeśli nie będziemy się pilnowali. Został wyłączony z czynnego życia przez gościa, który wszystkich wymienionych cech był pozbawiony. Spędzi kilka tygodni w gipsie i straci cały sezon oraz zaplanowane wspaniałe wakacje z zoną i dzieciakami wyłącznie dlatego, że koś chciał zyskać kilka sekund. Ten ktoś odebrał też na dłuższy czas pacjentom zdolnego lekarza i spowodował poważne straty materialne, a sam wszedł w konflikt z prawem. Serdecznie żal mi Czarka i mam ogromną nadzieję, że wyjdzie z incydentu bez szwanku. Żal mi też sprawcy wypadku, lecz tu nie mam nadziei, bo na głupotę i brak wyobraźni jak dotąd medycyna nie znalazła lekarstwa. Zdrowiej szybko Czarku!!!

To zdarzenie zmusza mnie do powrotu do tematu, który z uporem maniaka wplatam w moje felietony. Do bezpieczeństwa na drodze. Bóg wie co mogłoby się stać gdyby nasz przyjaciel jechał szybciej, gdyby nie miał na sobie odpowiedniego ubrania i kasku, w końcu gdyby nie umiał się wywracać. Apelowałem tysiące razy do wszystkich użytkowników dróg o rozwagę, o myślenie, o umiar i rozsądek, ale jak widać bezskutecznie. Nie mam zamiaru walczyć z wiatrakami, zatem tym razem zwracam się wyłącznie do tych, którzy głowy używają nie tylko do noszenia czapki. Kochani, musimy uznać, że nasze bezpieczeństwo zależy od nas samych, trzeba nam myśleć za innych, a każdego użytkownika szosy w zasięgu wzroku powinniśmy traktować jako potencjalne zagrożenie. Jedyną naszą obroną na drodze jesteśmy my sami, nie ma co liczyć na życzliwość, uprzejmość i mądrość tych drugich. Doceniajmy przejawy tych przymiotów u innych, ale to my musimy być właśnie tacy, by zminimalizować zagrożenie. Oczywiście jest jeszcze czynnik losowy, zwyczajny pech na który nie ma siły, ale resztę traktujmy tak jakby zależała wyłącznie od nas. Czarek zminimalizował skutki wypadku właśnie dzięki posiadaniu tych cech, ale ani rozsądek, ani wolna jazda, ani motocyklowe odzienie nie ustrzegły go przed wypadkiem. Ograniczyły tylko jego konsekwencje. Nie ulegajmy też złudnemu poczuciu bezpieczeństwa na pustej drodze. Technika również nie jest niezawodna. Jasne, że gdybyśmy byli miłośnikami wolnej jazdy przesiedlibyśmy się na rowery. Czy bylibyśmy jednak bardziej bezpieczni? Rowerzyści też podlegają niezliczonym zagrożeniom. Stąd wniosek, że nie prędkość jest sama w sobie niebezpieczna, choć jest maksymalnie zdradliwa. Tak naprawdę zło czai się w głowach, w idiotycznej brawurze, w nierozsądnym pośpiechu, w przecenianiu własnych możliwości i możliwości naszej maszyny. Nie jestem wcale taki mądry, sam mam na sumieniu kilka grzeszków, kilka rys na skórze i lakierze. Każda jednak z nich czegoś mnie nauczyła. W ciągu ostatnich kliku miesięcy na motocyklu zdobyłem więcej doświadczeń drogowych, niż przez czterdzieści lat za kierownicą samochodu. Uczę się pokory jazdy i coraz bardziej poznaję własne ograniczenia. Zalecam wam gorąco tą ścieżkę postępowania. Myślenie „mnie to się na pewno nie przytrafi” jest prostą drogą do piekła, a ono jest ponoć wybrukowane nie dobrymi chęciami, a głowami frajerów.

Cóż się działo w naszym motocyklowym światku? Imprezy, imprezy, imprezy.... Główny „winowajca” naszych wyjazdów Frog zwija się jak w ukropie. Wyjazd goni wyjazd i tylko paskudna pogoda może mu pokrzyżować plany. Ale nawet wtedy nie odpuszcza, tylko przenosi wycieczkę na następny możliwy termin. Czasem zastanawiam się co byśmy bez niego zrobili? Chłopcy (i dziewczęta) zaliczyli Brynek, Dzierżno, rodzinny festyn u ojców Jezuitów, Parafiadę, kółeczko na pierogi u Franka, koncert Pudelsów w Muszynie i kilka pomniejszych wyjazdów. Sądeckie Towarzystwo Motocyklowe w uszczuplonym niestety składzie podejmowało gości z krain ościennych i odbyło kilka wyjazdów regionalnych: Kraków, Stara Lubowla, Siary, Brzesko .... Oj, dzieje się, dzieje!

Wesoła część artykułu powstała na zamówienie. Podane w ostatnim felietonie 10 powodów dla których motocykl jest lepszy od faceta spowodowało zdecydowaną reakcję tych wstrętnych, szowinistycznych samców w czarnych skórach. Zmuszony jestem (pokornie proszę nasze amazonki o wybaczenie) podać kilka powodów dla których motor jest lepszy od kobiety. A zatem:

Motor jest zawsze gotowy żeby sobie na nim pojeździć i nie mówi że go boli głowa,

Motor nie ma teściowej,

Motor lubi jeździć na zloty,

Motor nie liczy ile piw już wypiłeś,

Motor nie potrzebuje złotych pierścieni i łańcucha,

Motor dobrze wygląda nawet po długiej trasie,

Motor nie zatrzymuje się przy każdej wystawie,

Motor dopomina się o nowy lakier,

Motor nie ogląda się za chłopakami,

Możesz dać się przejechać kumplowi motorem, a motor się na ciebie nie obrazi,

Motory oprócz białego, czarnego, żółtego i czerwonego mają jeszcze inne kolory,

Motor nie przypomina Ci żebyś już wracał do domu,

Do stacyjki motoru pasuje tylko Twój kluczyk,

Motor lubi jak go napastujesz,
Motor możesz przerabiać wg swoich upodobań,

Motor nie pyta gdzie jedziesz i o której wrócisz,

Motor nawet jak dużo pali to nie tyje,

Motor można sprzedać za pieniądze.

Dla pogodzenia obu płci kończę dowcipem dla panów i pań

Do ośrodka zdrowia w Trybszu przyjechał nowy lekarz i tak się złożyło, że w ciągu tygodnia odebrał 12 porodów. Świeżo upieczone mamy - choć pochodziły ze wszystkich okolicznych wiosek zgodnie twierdziły, że ojcem jest Jan Chowaniec z Lasa. Lekarz się zdziwił, a że młody i ambitny był, to znalazł rzeczonego Jana Chowańca z Lasa i przedstawił mu sprawę, na co góral spokojnie rzekł:
- dyć to prowda, jo jes ociec tyk siyćkik dziecysków


I znowu
- panie, ale to jest niemożliwe !!
- mozliwe, mozliwe, bo jo mom motór !


Tekst jak zwykle naszego kochanego - RIDERA PIOTRA

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości