Kronika 4

Teksty autorstwa naszego kolegi, wielbiciela turystyki motocyklowej i motocykli - Piotra, który prowadzi rubrykę motocyklową w Tygodniku Sądeckim.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Tomek
Posty: 179
Rejestracja: 12 lip 2013, o 18:03
Lokalizacja: Nowy Sącz
Kontakt:

Kronika 4

Post autor: Tomek » 12 lip 2013, o 18:45

600 serc

No pewnie, że nie wiem na pewno czy było ich aż tyle. Może więcej, biorąc po uwagę pasażerów, a może mniej. Na pewno było nas bardzo, bardzo dużo. Osobiście nie widziałem większej ilości maszyn w jednym miejscu. 22 maja br. w Starym Sączu odbyło się oficjalne otwarcie sezonu motocyklowego 2011. Zaczęliśmy imprezę zbiórką pod kościołem pw. Matki Bożej Bolesnej w Zawadzie i po uroczystym błogosławieństwie przejechaliśmy kawalkadą niemal 180 maszyn przez Krynicę, Muszynę, Żegiestów, Piwniczną na błonia Starego Sącza, gdzie już czekało kilkuset chłopaków ze wszystkich zakątków Małopolski, a wciąż dojeżdżali nowi. Według oceny specjalistów od imprez masowych było ok. 600 motorów i drugie tyle ciekawskich i sympatyków. Ręce bolały od serdecznych uścisków na powitanie. Tylu piątek nie przybiłem w życiu. Pod Ołtarzem Papieskim odbyła się msza święta zakończona poświęceniem maszyn. Myślę, że wielu z nas zapadło w pamięć kazanie dyrektora Diecezjalnego Centrum Pielgrzymowania ks. Tadeusza Sajdaka. Proste i serdeczne jak podanie ręki. A po mszy..... hulanki i swawole, czyli motocyklowe igraszki oficjalnie zwane III Piknikiem Motocyklistów z okazji urodzin błogosławionego Jana Pawła II. Było wspinanie się na słup po kanister z benzyną, toczenie beczki motocyklem, wyścigi taczek ( za taczkę robił delikwent trzymający w dłoniach koło od prawdziwej taczki), przewracanie opony ( kto wytrzasnął takie monstrum?) z nieszczęśnikiem w środku, był koncert, był też grill w znacznej części sponsorowany przez Zakłady Mięsne Wiesława Leśniaka (dziękujemy bardzo). Jadła było w bród, napoi nie brakło (bezalkoholowych!!!), pogoda była jak brylant, ale przede wszystkim były setki maszyn. Od ledwie bzyczących motorynek po maszyny najcięższego kalibru, z trójkołowcami włącznie. Była też istna rewia mody motocyklowej płci obojga. Nie było: awantur, konfliktów i czegoś, co biorący w imprezie policjanci (absolutnie bezrobotni) określają jako zdarzenia drogowe. Kiedy już wszyscy najedli się po uszy i umilkły dźwięki kapeli, syte zabawy bractwo ruszyło w megapielgrzymce motocyklowej pod pod pomnik papieski na nowosądeckim rynku, gdzie zapalono znicze i złożono kwiaty. Nowy Sącz zgotował nam niespodziankę, ulewę z solidnym gradobiciem. Chyba nigdy dotąd pod sędziwym kasztanem nie stało jeszcze tyle motocykli., schowanych przez właścicieli w obawie przed obiciem lakieru. Bryłki lodu lecące z nieba były naprawdę dość pokaźnych rozmiarów. Piknik się skończył, ale nie skończyły się atrakcje tego miłego dnia. Na zaproszenie ks. Mariusza Florka wybraliśmy się do Mogilna, gdzie staliśmy się atrakcją Festynu Parafialnego. Ciekawostka, ledwie wyjechaliśmy z Nowego Sącza deszcz ustał, a Mogilno przywitało nas piękną pogodą (i obfitym poczęstunkiem) i wspaniałymi widokami. Rząd lśniących maszyn ustawionych na parkingu przykościelnym był oglądany z wypiekami na buziach przez przyszłych adeptów motoryzacji, a i dorośli podziwiali je z niekłamanym zainteresowaniem. Ekolodzy zapewne nie będą z nas zadowoleni, objechaliśmy z hukiem silników i rykiem klaksonów całą wioskę, a kawalkada motocykli z prowadzącym ją ks. Mariuszem witana była przez wszystkich ciepłymi uśmiechami. Nie da się ukryć, że gospodarz zaserwował nam kilkukilometrowe kryterium górskie biegnące koło rezerwatu cisów, którego król cis Bartek - liczący sobie wg szacunku Nadleśniczego Nadleśnictwa w Starym Sączu Pawła Szczygła 570 lat - czegoś takiego jeszcze w swojej historii nie widział. Nie da się ukryć, że był to miły dzień, a otwarcie sezonu należy uznać za wyjątkowo udane. Wyniosłem z pikniku znaczek do kamizelki i na pewno będzie to cenna pamiątka. Organizatorom i sponsorom należą się podziękowania, zatem w imieniu całej rodziny motocyklistów dziękuję: ks. Tadeuszowi Sajdakowi za perfekcyjną organizację, gościnę pod Ołtarzem Papieskim i wsparcie duszpasterskie, Klubom: Steel Roses MC Poland, Wings of Freedom i Sądeckiemu Towarzystwu Motocyklowemu „Sokół” za pracę włożoną w przygotowanie imprezy, Policji nowosądeckiej za zabezpieczenie, Wiesławowi Leśniakowi za wsparcie rzeczowe, ..... (komu jeszcze?)
Sezon rozkręca się wprost znakomicie. Nasz kolega Krzysztofa Kronenberger zaprosił 28 maja sądeckich riderów na Jarmark Pogórzański z okazji otwarcia placu handlowego w Gorlicach. Atrakcji było co niemiara, koncerty, występy grup regionalnych, pokaz działania Grupy Antyterrorystycznej, występ „Kabaretu pod Wydrwigroszem”, pokaz sztucznych ogni, regionalne jadło, tańce i parada motocyklistów z Nowego Sącza i Gorlic. Zaprawdę powiadam Wam, było na co popatrzeć. Byliśmy też w Banicy na Mszy Imieninowej motocyklisty w sutannie, naszego Drogiego Druha i Ridera ks. Jerzego, połączonej ze święceniem maszyn i piknikiem motocyklowym. Samotnicy z STM „Sokół” jak zwykle odwiedzali okoliczne zamki i napawali się urokiem krajobrazów od krańca do krańca Małopolski. Docierają pierwsze kartki z zagranicznych wojaży sądeckich globtroterów na dwóch kółkach. Jak tak dalej pójdzie to jesienne wieczory zostaną wypełnione dłuuugimi opowiadaniami.

Już teraz zapowiadam najbliższy wyjazd: Nasi przyjaciele z klubu Steel Roses MC Poland oraz Wings of Freedom zapraszają 4 czerwca na wspólny wyjazd na zlot do zaprzyjaźnionego klubu Invaders MC w miejscowości - Brynek (Ślask). Wyjazd w sobotę 04.06.11 o godzinie 14.00 ze stacji paliw Sowpol ul. Wincentego Witosa W Nowym Sączu. Więcej informacji na temat zlotu - http://www.invadersparty.pl.

Kończąc trzeba wspomnieć jeszcze o jednej imprezie. Tym razem na Miasteczku Galicyjskim. Pani Katarzyna Sułkowska, włodarząca CK Gospodą zaprasza w najbliższą niedzielę 5 czerwca o godzinie 13:00 na Piknik Rodzinny w programie którego jest parada motocykli i starych samochodów.

Dzisiejszy dowcip na zakończenie jest nieco dłuższy i wynika z wielu rozmów z koleżankami motocyklistkami. Przedstawiam go Państwu na odpowiedzialność naszych zmotoryzowanych amazonek, a sprowadza się on do (oburzające!!!) podania powodów dla których motocykl jest lepszy od faceta. A zatem:
1. Motocykl nie będzie zazdrosny, gdy kupisz sobie drugi motocykl.
2. Jak masz kilka, to możesz je trzymać w jednym garażu. Bez żadnych konsekwencji.
3. Motocykl nie narzeka, gdy oglądasz inne modele.
4. Motocykl nie ogląda się za motorynkami.
5. Zawsze możesz zabrać na przejażdżkę kolegę lub koleżankę i motocykl nic nie powie.
6. Nie powie też nic, gdy przejedziesz sie na innym motocyklu.
7. Możesz na nim jeździć zawsze gdy TY tego chcesz.
8. Zaparkowany motocykl nie odjedzie sam z siebie w siną dal
9. Znasz parametry i wymiary motocykla jeszcze przed zakupem.
10. Jak mówisz do swojego motocykla to on słucha i nie przerywa.
11. Nawet nieostrożna jazda na motocyklu nie kończy się ciążą.
12. Motocykl nie wybrzydza przy paliwie. W ogóle nie wybrzydza.
14. Nie przeszkadza mu, że masz gorszy dzień, przytyłaś, nie zrobiłaś makijażu.
15. Dla swojego motocykla zawsze jesteś ta JEDYNA!

Kobiety!!!

Autorem tekstu [jak zawsze] jest nasz kolega - SUPER RIDER PIOTR

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość