Teraz jest 19 gru 2017, o 00:18


"Cameroon challenge 2014"

  • Autor
  • Wiadomość
Offline
Avatar użytkownika

Sub

  • Posty: 164
  • Obrazki: 25
  • Dołączył(a): 30 lis 2013, o 20:34

"Cameroon challenge 2014"

Post16 gru 2013, o 20:31

W przyszłym roku wcześnie rozpoczynamy sezon, bo już 1 lutego... Z Berlina, przez Brukselę, lecimy na 3 tygodnie do Yaoundé, stolicy Kamerunu.

I tak właśnie rozpocznie się nasza kolejna, motocyklowa przygoda...

Obrazek
Obrazek
Za nami już niezbędne szczepienia, wizy w paszportach, bilety w kieszeni. Za miesiąc zaczynamy kurację antymalaryczną. Trzymajcie kciuki, żeby z daleka omijały nas malaria, denga, gorączka zachodniego nilu, żółta febra, filarioza, lejszmanioza, śpiączka afrykańska, ślepota rzeczna i grupa terrorystyczna nigeryjskich, islamskich ekstremistów - Boko Haram... ;)

Będzie SPOT, będzie film, będzie... dobrze!
Więcej >>>
Ostatnio edytowano 25 mar 2014, o 21:42 przez Sub, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Avatar użytkownika

Tomek

  • Posty: 181
  • Obrazki: 0
  • Dołączył(a): 12 lip 2013, o 18:03
  • Lokalizacja: Nowy Sącz

Re: "Cameroon challenge 2014"

Post20 gru 2013, o 00:56

Powodzenia :)
A motocykle?
Offline
Avatar użytkownika

Sub

  • Posty: 164
  • Obrazki: 25
  • Dołączył(a): 30 lis 2013, o 20:34

Re: "Cameroon challenge 2014"

Post20 gru 2013, o 23:13

Motocykle już na nas czekają ;) Zabieramy ze sobą trochę szpejów: opony, linki sprzęgła, filtry, dętki...

W tym miejscu dzięki dla M & M


Obrazek

Obrazek
Offline
Avatar użytkownika

Sub

  • Posty: 164
  • Obrazki: 25
  • Dołączył(a): 30 lis 2013, o 20:34

Re: "Cameroon challenge 2014"

Post30 sty 2014, o 22:13

SPOT - Podglądaj gdzie jesteśmy: >>> CLICK ;)

>>> Tuż przed wyjazdem
Offline
Avatar użytkownika

Tomek

  • Posty: 181
  • Obrazki: 0
  • Dołączył(a): 12 lip 2013, o 18:03
  • Lokalizacja: Nowy Sącz

Re: "Cameroon challenge 2014"

Post31 sty 2014, o 21:26

Powodzenia.
Bo to już jutro.
Offline
Avatar użytkownika

Sub

  • Posty: 164
  • Obrazki: 25
  • Dołączył(a): 30 lis 2013, o 20:34

Re: "Cameroon challenge 2014"

Post2 mar 2014, o 21:55

I już w kraju...!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Oj działo się...:D

Póki co zapraszam na FB: https://www.facebook.com/moto.wyzwania
Offline
Avatar użytkownika

Sub

  • Posty: 164
  • Obrazki: 25
  • Dołączył(a): 30 lis 2013, o 20:34

Re: "Cameroon challenge 2014"

Post18 mar 2014, o 10:24

Krótki trailer filmu z naszego tegorocznego wyjazdu >>>

Może na cały film, mnóstwo zdjęć i afrykańskie opowieści umówimy się za jakiś czas "na żywo"...?

Obrazek
Offline
Avatar użytkownika

Sub

  • Posty: 164
  • Obrazki: 25
  • Dołączył(a): 30 lis 2013, o 20:34

Re: "Cameroon challenge 2014"

Post24 mar 2014, o 23:19

Tu kończy się cywilizacja. Zostawiamy za sobą wystylizowane, lotniskowe ławki, swobodny dostęp do internetu, sklepy pełne dobrodziejstw cywilizacji, pachnące toalety. Przez następne 3 tygodnie wiele się zmieni w naszym otoczeniu... a jeszcze więcej w naszym życiu...

Obrazek

Obrazek

Przez Berlin, Brukselę i Doula docieramy do Yaoundé - stolicy Kamerunu, gdzie z lotniska tuż po północy odbiera nas o. Darek z Marianną i jej mężem, Ashilem. W misji spędzamy kilka dni aklimatyzując się, przygotowując motocykle do drogi oraz zaprzyjaźniając się z dzieciakami, które są pod opieką Darka. Misja przez niego prowadzona jest swoistą oazą spokoju i bezpieczeństwa dla nich: mają zapewnione wszystkie potrzeby jakich niejedno dziecko z ulicy nigdy nie zaspokoi. Darek poprzez jasne reguły dba o ich wychowanie i wykształcenie. Zapewnia opiekę medyczną i możliwości rozwojowe. Uczy ich jasnych zasad życia. Byliśmy pod ogromnym wrażeniem widząc jak dzieciaki same o 5:00 zmywają podłogi i same piorą sobie ubrania... Rzadki widok w Polsce ;) Msza Św. przed wyjściem do szkoły rozpoczyna się o 6:00. Nikomu nie trzeba o tym przypominać czy zaganiać do swoich obowiązków. Chyba poniosłem porażkę jako rodzic...:)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zajęcia popołudniowe z korepetytorką.

Obrazek

Pierwsze spotkanie z maniokiem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jadźka - mistrzyni kuchni!

Obrazek

Marianna (czyli Mańka) - dobra kobieta z Jadźką

Obrazek

Obrazek

Taddy, po prostu Tadek - gotowy do przytulenia.

Obrazek

Sprzęt prawie gotowy...

Obrazek

...jeszcze tylko szybka lekcja zmiany dętki pod okiem "miszcza".

Obrazek

Ready to ride!

Obrazek

"Ostatnia wieczerza" - później już nie będzie tak łatwo, smacznie i przyjemnie.

Obrazek

Jutro opuszczamy misję, wyjeżdżamy po naszą przygodę...

Obrazek

Fot. Marcin Kucharski Ⓒ
Offline
Avatar użytkownika

Sub

  • Posty: 164
  • Obrazki: 25
  • Dołączył(a): 30 lis 2013, o 20:34

Re: "Cameroon challenge 2014"

Post26 mar 2014, o 20:27

Kokosówka między pierdzipędami

Rano opuszczamy misję i jedziemy w kierunku Bertua. Przedzieramy się przez uliczne szaleństwo jakie panuje na obrzeżach Yaounde: zasada "kto pierwszy/większy/kto głośniej trąbi - ten lepszy" rozpanoszyła się tutaj na dobre. Oswajamy się ze stylem jazdy proponowanym przez Afrykę. Najdziwniejsze są ronda: pierwszeństwo dla wjeżdżającego, więc jeśli już wjechałeś, to musisz ustąpić miejsca jakiemuś pierdzipędowi, który nadlatuje jak mucha z prawej. Pierdzipędy zresztą towarzyszyły nam przez cały pobyt - jako najpopularniejszy środek transportu służą w zasadzie do wszystkiego: można przewieźć 5 pasażerów, trumnę lub ... innego pierdzipęda. Ale wracając do rond. Żeby było ciekawiej przed nimi są często umieszczone znaki "ustąp pierwszeństwa", więc robi się galimatias, z którym tylko dzięki czujności, zdecydowaniu i intuicji kobiecej udaje się je bezpiecznie pokonywać. Droga asfaltowa ale co to za asfalt, jak są momenty, że co chwila dziura na pół metra. Raz z lewej, raz z prawej. Nawigacja pokazuje, że mamy jakieś 350 km. Nie spieszymy się. Zatrzymujemy się w kilku przydrożnych osadach, rozmawiamy z ludźmi, cieszymy się z każdego spotkania... Gorąco.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

"Kokosówka" domowej roboty

Obrazek

Starszyzna częstuje - nie wypada odmówić...

Obrazek

"Za zdrowie wszystkich twoich dzieci..."!

Obrazek

Obrazek

Pierdzipęd solo...

Obrazek

...duet...

Obrazek

...tercet...

Obrazek

...jak to będzie? Sextet...?!

Obrazek

Fot. Marcin Kucharski ©
Offline
Avatar użytkownika

Sub

  • Posty: 164
  • Obrazki: 25
  • Dołączył(a): 30 lis 2013, o 20:34

Re: "Cameroon challenge 2014"

Post31 mar 2014, o 17:52

Klątwa pigmeja


Spokojnie dojeżdżamy do misji w Bertoua. Na miejscu gościnni znajomi o. Darka przyjmują nas jak swoich, racząc czym mogą. Wieczorne piwo w przydrożnym barze, z dziewczynami w mundurach z pobliskiego garnizonu - umila koniec długiego dnia.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Rano po szybkiej kawie zostawiamy w misji swoje klamoty i ruszamy na "lekko" w teren. Cel: dotrzeć do pigmejów z plemienia Baka oraz do polskich sióstr prowadzących misję w Djouth. Powrót przez Batouri do misji w Bertoua na kolację. Ot, taka mała off-pętla prowadząca głównie przez dżunglę. 350 km. Będziemy z powrotem na kolację... Betka.

W końcu zjeżdżamy z asfaltu i możemy trochę pokurzyć po czerwonej, wypalonej słońcem ziemi. Po drodze gościmy w kilku osadach ukrytych wśród bananowców. Mieszkańcy reagują na nas dość ostrożnie ale już po chwili są serdecznie nastawieni i chętnie podejmują rozmowę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po kilku godzinach jazdy docieramy do większej wioski, gdzie trafiamy na targ. Sporo ludzi: kupują, sprzedają, chętnie z nami rozmawiają. Dzieciaki "oblepiają" nas oferując mięsna przekąski z grilla. "Może później" - pomyślałem. Póki co, chłodzimy się "33" Export uzupełniając braki w płynach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dochodzimy do grilla, który jest tuż obok rzeźni. Kontrola z Sanepidu raczej tu nie bywa. "Eeee.... może jednak innym razem..." - pomyślałem.

Obrazek

Grill w wersji mikro...

Obrazek

...i w wersji makro

Obrazek

Pranie nad rzeką jest częstym widokiem. Szczególnie na południu kraju, tam gdzie jest więcej wody w korytach rzek. Jest to doskonała sytuacja do integracji i zabawy. Takie przyjemne z pożytecznym.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Walcząc z "pudrem", którego sporo na drodze docieramy do Djouth. Gości nas siostra Donata, która na dźwięk motocykli już wiedziała kto przyjechał, chociaż nikt nas wcześniej nie anonsowł. Zajadamy się zimnym ananasem, wspominamy wspólne, znajome okolice na południu Polski i ruszamy dalej..

Obrazek

Po drodze mijamy kolejne osady pigmejów. Mam szczęście, bo w ciągu dnia są zazwyczaj poza swoimi domami, gdzieś w dżungli. W jednej z nich trafiamy na pogrzeb, który trwa już od jakiegoś czasu. Kilkaset mieszkańców z okolicznych wiosek gromadnie rozsiadło się na trawie spędzając czas na rozmowach. Żegnają się ze zmarłą na różne sposoby: jedni wspominają, inni, piją, jeszcze inni oddają się transowemu tańcowi, śpiewając i plącząc. Marcin zostaje przy motocyklach tłumacząc coś zdezorientowanym gapiom, a ja "kocimi ruchami" wchodzę w ten tłum, który początkowo nie reaguje na moje pojawienie się. Dyskretnie próbuję zagrać to niecodzienne dla nas wydarzenie. Jestem oszołomiony: na środku leży na łóżku, pod moskitierą leciwa kobieta. W zasadzie moskitiera jest już jej nie potrzebna ale może to jakiś rytuał. Wmieszany w tłum ocieram się o tańczących wokół katafalku. Z pewnością znajdują się w innej rzeczywistości i bynajmniej nie sprawił to upał. Błędnymi oczyma zatrzymują się na naszych motocyklach. Widzę, że Marcin na dobre wdał się w rozmowę ze starszyzną. Coś nawzajem sobie tłumacza. Wódz wioski nastaje na niego, by ten coś zostawił żałobnikom na pocieszenie. Jest przy tym nieustępliwy. Tłum oblega motocykle ze wszystkich stron. Czuję, że jakoś napięcie rośnie w tej całej sytuacji. Marcin zniecierpliwiony po raz kolejny odmawia. "Grzeczniej, nie tym tonem do wodza...!" - poucza go jeden ze starszyzny. Chyba czas się zbierać. "Oj, dzisiaj to wy do Bertoua nie dojedziecie!" - słyszymy od niego na odchodnym. "Jak to nie?! Zostało nam ok. 150 km i 2 godziny do zmroku. Spokojnie, bez napinki damy radę..." - pomyśleliśmy. Ruszamy zostawiając za sobą wioskę żałobników.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W pewnym momencie zawieszenie w motocyklu Marcin jakoś dziwnie się obniża. Pobieżne oględziny jednak nie niepokoją. Jedziemy dalej odciążając go: zabieram cały jego bagaż. Po kilku kolejnych kilometrach jest jeszcze gorzej. Okazuje się, że pękły obydwie śruby mocujące ramę. Powolutku zmierzamy do Batouri, gdzie mamy nadzieję szybko to naprawić. Nadchodzi noc. Przedzieramy się nie tylko przez ciemności oraz kurz, który wzniecają jadące w szaleńczym tempie ciężarówki ale też liczne check-pointy, które ze swoimi rozłożonymi przez drogę kolczatkami i pijanymi żandarmami z kałachami spowalniają naszą jazdę. Na jednym z nich zatrzymujemy się pół metra przed kolczatką! W ciemnościach zupełnie niewidoczna zapora budzi już w nas frustrację czemu dajemy wyraz w rozmowie z pijanym policjantem. Zdziwiony, że tak na niego naskoczyliśmy macha ręką żeby jechać dalej. Docieramy do Batouri i po 2 godzinach poszukiwań i naprawy ruszamy w kierunku naszej misji w Bertua.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nieziemsko zmęczeni, po przejechaniu 420 km docieramy na miejsce o 2:15 nad ranem... "Oj, dzisiaj to wy do Bertoua nie dojedziecie!". Oj, faktycznie...:)

This is Africa!

Obrazek

Obrazek
Następna strona

Powrót do Relacje z wyjazdów

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron